Rozmowa o pracę:
- Na tym stanowisku potrzebujemy odpowiedzialnej osoby.
- To ja się nadaję. W poprzedniej pracy gdy się coś stało zawsze mnie wołali i mówili, że to ja jestem odpowiedzialna...
Rozmowa o pracę:
- Na tym stanowisku potrzebujemy odpowiedzialnej osoby.
- To ja się nadaję. W poprzedniej pracy gdy się coś stało zawsze mnie wołali i mówili, że to ja jestem odpowiedzialna...
Bezrobotna dziewczyna rejestruje się w urzędzie pracy.
Urzędniczka pyta:
– Przez ostatni miesiąc gdzie pani pracowała?
– W barze.
– Na jakim stanowisku?
– Pomywaczki. Wydawałam do kuchni czyste talerze i sztućce.
– A dlaczego po miesiącu porzuciła pani to miejsce?
– Bo po miesiącu nie było już w magazynie ani czystych talerzy, ani czystych sztućców.
Pracownik przychodzi do szefa i mówi:
– Szefie, mam świetny pomysł! Może byśmy wprowadzili czterodniowy tydzień pracy?
Szef z uśmiechem pyta:
– Czterodniowy tydzień? A co zamierzasz robić w piątek?
Pracownik z entuzjazmem:
– W piątek bym odpoczywał po ciężkim tygodniu pracy!
Szef uśmiecha się i pyta:
– A co z sobotą?
Pracownik:
– W sobotę zbierałbym siły na kolejny tydzień!
Szef ironicznie:
– A co z niedzielą?
Pracownik:
– No przecież w niedzielę muszę psychicznie przygotować się do powrotu do pracy w poniedziałek!
Dwóch kolegów rozmawia w pracy podczas przerwy na kawę. Jeden pyta:
– Jak ci idzie z nowymi obowiązkami?
Drugi wzdycha:
– Mam tyle pracy, że nie wiem, od czego zacząć.
Pierwszy na to:
– A co robisz w takiej sytuacji?
Drugi odpowiada z uśmiechem:
– Zawsze zaczynam od najważniejszego... od kawy! Potem jak już wypiję kawę, to muszę chwilę odpocząć, a zanim się obejrzę, to już czas kończyć dzień!
Pierwszy kolega:
– To rzeczywiście przemyślana strategia!
Szef w firmie zwraca się do pracownika:
– Dlaczego znowu się spóźniłeś do pracy?
Pracownik odpowiada:
– Bo zaspałem.
Szef oburzony:
– I to jest twoje wytłumaczenie?
Pracownik z uśmiechem mówi:
– Szefie, gdybym miał inny powód, powiedziałbym coś bardziej kreatywnego.
Szef patrzy na niego z niedowierzaniem:
– A może po prostu zaczniesz przychodzić na czas?
Pracownik z westchnieniem:
– Szefie, próbowałem, ale zegarek i ja mamy inne podejście do punktualności!
Prezes wielkiej firmy produkcyjnej pyta się swoich pracowników co kupili sobie za roczną pensję.
Zaczepia dyrektora:
– No i jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za roczną pensję?
– Nowiutkie BMW.
– A resztę?
– Ulokowałem na koncie w najlepszym banku niemieckim.
Podchodzi do kierownika:
– I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał pensję?
– A kupiłem używanego Fiata 125p.
– A resztę?
– Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową.
Podchodzi wreszcie do robotnika:
– Co pan sobie kupił za pensję?
– Bambosze.
– A resztę?
– Babcia dołożyła.
Stary hydraulik z dużym doświadczeniem postanowił wziąć praktykanta na robotę.
Pojechali do gospodarstwa domowego w którym wybiło szambo.
Hydraulik bierze się za robotę i nurkuje w szambie, po dwóch minutach wypływa i mówi do praktykanta:
– Podaj klucz płaski piątkę!
Praktykant szybko podaje klucz i obserwuje.
Hydraulik nurkuje na kolejne dwie minuty, wypływa i mówi:
– Podaj klucz płaski trójkę!
Praktykant znowu szybko podaje klucz obserwuje i zastanawia się jak hydraulik daje radę.
Hydraulik znowu nurkuje, w pewnym momencie zabulgotało, całe szambo jakby spłynęło z powrotem, a hydraulik wyszedł z rowu cały brudny i mówi do praktykanta:
No, obserwuj, obserwuj i ucz się, bo całe życie będziesz tylko podawał klucze.
Troje przedszkolaków przechwala się, którego z nich mama ma większą władzę i wiedzę w pracy.
– Moja mama jest historykiem w IPN, ona to ma wiedzę i władzę – mówi pierwszy!
– Tylko historykiem? Moja mama obsługuje niszczarkę w IPN – dumnie odpowiada drugi.
Trzeci przedszkolak wzdycha głęboko i mówi:
– To jeszcze nic... a wiecie, że moja obsługuje tam ksero?
Adam – uczciwy, religijny i jednocześnie bardzo skompy biznesmen przez wiele lat spokojnie prowadził swój biznes.
Niestety, kilka złych decyzji i kryzys gospodarczy spowodowały, że zaczął mieć kłopoty finansowe.
Modli się wieczorem:
– Boże, pomóż. Nigdy cię o nic nie prosiłem. Muszę wygrać na loterii.
Następnego dnia sprawdza wyniki loterii – nie udało się.
– Boże, ja na prawdę muszę wygrać na loterii. Inaczej zbankrutuję.
Kolejnego dnia sprawdza wyniki – nie udało się.
– Boże, w tobie ostatnia nadzieja. Muszę wygrać na tej loterii.
Wtem, rozlega się głos z nieba:
– Adamie, kup wreszcie los!
Gdy zestaw do makijażu budzi w tacie "wędkarskie” instynkty! 😂🐠
Czytaj więcejPacjent skarży się na bezsenność. Lekarz próbuje znaleźć rozwiązanie. 😊
Czytaj więcej